poniedziałek, 29 grudnia 2014

Światełko

Alinka zapatrzyła się na kolorowe lampki. Wiele balkonów było ładnie oświetlonych od świąt, w niektórych oknach migała choinka. Po ulicach chodziło dużo mniej ludzi niż zazwyczaj. Raczej ci, którzy musieli gdzieś się przemieścić, zrobić szybkie zakupy po pracy czy wyjść z psem. Chociaż jednak było już po świętach, wciąż czuło się w powietrzu, że to jeszcze nie koniec uroczystości. Zbliżał się przecież sylwester, zaczynały już latać petardy, z których cieszyły się małolaty, a ogromnie stresowały zwierzaki. Mimo wielu akcji, choćby: „Nie strzelam w sylwestra”, amatorów tej rozrywki było bardzo wielu. A i sama Alinka lubiła przecież popatrzeć na ładne światełka na niebie… chociaż sama bała się wziąć do ręki nawet zimnych ogni. ;)
Niedawno spadł śnieg i świat na moment zrobił się trochę piękniejszy. Ośnieżone i oblodzone gałązki drzew przypominały bajkowe krainy, a i ciemne grudniowe dni jakby trochę pojaśniały. Alinka zastanowiła się, czy to właśnie ta zimowa aura nie dodaje magii bożonarodzeniowym świętom. Chyba łatwiej poddać się ich atmosferze, gdy wokół jest czysto i jasno, chociaż mroźno – a nie szaroburo, jakby zima nie zdążyła posprzątać przed świętami. Nawet niewiele śniegu inaczej współgra z świątecznymi lampkami, myślała dalej Alinka. Poza tym odbijający światło gwiazd śnieg trochę rozprasza ciemności, tak bardzo dołujące wiele osób. Zdarzyło jej się kiedyś napisać tekst na temat zwalczania depresji. Sama wzięła sobie do serca własne zalecenia, a jednym z nich było właśnie dostarczanie sobie światła. Machnęła ręką na rachunki (no, w granicach rozsądku, ale jednak) i zmieniła żarówki w pokoju na trochę mocniejsze, po czym pilnowała, by nie siedzieć w ciemnym pokoju, jedynie przy małej lampce. To dobre, gdy siedzi się z kimś, myślała, dalej idąc przed siebie. Jednak pojedynczy człowiek może poczuć się w takiej atmosferze gorzej, a nawet zupełnie źle.

Teraz jednak, chociaż wyszła z pustego mieszkania w ciemną noc – była wszak siedemnasta – uśmiechała się do siebie i cieszyła otoczeniem. Z daleka mignął jej sąsiad, o którym opowiadała Zosia. Uśmiechnęła się jeszcze szerzej i szybko poszła dalej. Zaczynała już dostrzegać po przeciwnej stronie ulicy zarys ciemnej postaci. Postać zbliżyła się szybko i złapała Alinę za ręce, a wtedy wokół zrobiło się jasno i ciepło, niczym w środku wiosennego dnia…

1 komentarz: