niedziela, 20 lipca 2014

Krótkie słowo w niedzielę

„Dziwny jest ten świat, gdzie... człowiekiem gardzi człowiek”.

Z tym się zgadzam. To był punkt wyjścia niedzielnego kazania.

Nie podobało mi się jednak zestawienie ostatniej tragedii – zestrzelenia samolotu malezyjskich linii lotniczych nad Ukrainą – z katastrofą Tu-154 w 2010 roku. Oczywiście, oba zdarzenia były tragiczne w skutkach, ale jednak przywoływanie ich obok siebie może sugerować – być może niezamierzenie w opinii osoby, która o tym w taki sposób mówiła – że katastrofa smoleńska była w rzeczywistości zamachem. Na ile udało mi się być na bieżąco z kolejnymi ustaleniami w tej sprawie, teza taka nie została potwierdzona. Oba zdarzenia łączy miejsce – tereny należące do Ukrainy, ale nic więcej. A przecież katastrof samolotów pasażerskich było w historii więcej, z pewnością również w tamtej przestrzeni powietrznej.

Zirytowało mnie również ukazywanie profesora Chazana jako wręcz męczennika, który ponosi konsekwencje (odwołanie ze stanowiska dyrektora warszawskiego szpitala) z powodu swojej heroicznej, moralnej postawy. Chyba nie ma kogoś, kto nie wie, o co chodzi. Absolutnie nie podejmuję się oceniać, czy miał rację, a już na pewno nie napiszę, co sądzę o aborcji. Jestem szczęśliwa, że udało mi się do tej pory nigdy nie stanąć wobec takiej decyzji. Tyle że rzucanie gromów na prezydent Warszawy, która go tego stanowiska pozbawiła, wydaje mi się co najmniej niestosowne. Gromy rzucają oczywiście ci, którzy uważają, że sumienie jest ponad prawem, a pani Gronkiewicz-Waltz, jako katoliczka, powinna za swoją decyzję być ekskomunikowana. Usłyszałam to w mediach.


Szkoda, że właśnie to, a nie ewangeliczne przypowieści, było tematem kazania.

1 komentarz:

  1. No cóż, nie daleko pada Kościół od polityki.

    OdpowiedzUsuń