niedziela, 23 lutego 2014

Śniadanie mistrzyni - wskazówki

Jak poczuć się mistrzynią w kuchni, zrobić na śniadanie coś nowego i jednocześnie poprawić sobie humor na cały dzień? Poniżej wskazówki.

Należy:

1. Obudzić się z uczuciem, że dzisiaj jest ten dzień, kiedy trzeba wypróbować nowy przepis. Bardzo motywuje świadomość, że lodówka jest pusta, za to zostały drożdże po wczorajszej pizzy, a przecież szkoda, żeby się zestarzały, ergo - zmarnowały.

2. Nie myśleć przesadnie intensywnie, że do tego przepisu potrzeba czegoś więcej niż drożdży i mąki.

3. Wstać. Włączyć komputer, przeczytać przepis, rozważać jeszcze przez chwilę, czy może jednak szybko pobiec do sklepu po serek typu homo. Uznać, że kuchnia jest bliżej. Pójść do niej.

4. Przygotować składniki. Stwierdzić, że oprócz solidnie uduszonych pieczarek w niewielkiej ilości naprawdę nic więcej nie ma.

5. Przed wykonywaniem konkretnych czynności usunąć z kuchni zbędne futra. Wyrzucić kota na balkon, samej uznać się za futro konieczne i szybko zamknąć się w kuchni.

6. Zgromadzić wszystko wokół siebie, uznać, że nie da się już dłużej odwlekać momentu zabrania się do pracy. Zabrać się do pracy. Włączyć piekarnik (zapamiętać, że to za wcześnie).

7. Odzyskać świeżo nabytą (wczoraj) pewność siebie w zakresie robienia drożdżowych wypieków. Nie przejąć się wsypaną zamiast soli łyżeczką cukru. Spokojnie dodać TYM RAZEM NA PEWNO soli. Uznać, że mąki jest za mało. Śmiało modyfikować, co przyjdzie do głowy. Jako że nie było dużo możliwości, niczego nie zepsuć.

8. Nałożyć ciasto do silikonowych foremek. Od jakiegoś czasu czuć obecność kota pod drzwiami kuchni lub widzieć jego sfochowaną mordkę w kuchennym oknie wychodzącym na balkon. Gratulować sobie pomysłu zamknięcia drzwi od kuchni.

9. Wstawić ciasto. Zapamiętać godzinę. Zebrać wszystkie użyte naczynia do zlewozmywaka, zetrzeć mąkę. Otworzyć drzwi i usunąć się kotu z drogi.

10. Być w szoku, że jednak wyszło. Czuć się mistrzynią. :)

Dziękuję Limesowi za podrzucenie pomysłu i kolejne proroctwo, że będę mistrzynią monosmaku. No i co z tego*. :P




----------------------------------------------------------------------------------------------

* Ale jednak warto dodać więcej składników, podnosi to z pewnością nie tylko walory smakowe, ale i zwiększa objętość muffinek. Ja dosypałam trochę więcej mąki, ale po co...? ;)

3 komentarze:

  1. Jestem pod wrażeniem :) kobiety są naprawdę niesamowite z tym tworzeniem czegoś z niczego - i to na każdym polu :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu, znowu miałam samospełniającą się wizję ;)
    Jestem geniuszem nawet w tym aspekcie, sama siebie się boję ;)

    Ale gratuluję wypieku! Jak smakowały z cukrem? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Limes: wyśmienicie. Zawsze będę dodawać. :P

    OdpowiedzUsuń